Siostra Kordiana

 

SM. Kordiana

tel. 604-369-425

img_2342

Imię: Siostra Maria Kordiana

Skąd: Tychy

Powołanie:

Wciąż odkrywam, jako najbardziej niepojęta, ale i niezwykła rzecz, jaka mnie w moim życiu spotyka.

Bóg szukał mnie cierpliwie i wytrwale, aż znalazł, dogonił i rozkochał w sobie 🙂

Nigdy nie miałam nic wspólnego z żadnymi siostrami (pomijając katechetkę w zerówce), więc i nigdy nie przyszło mi do głowy, że ja mogłabym siostra zostać.

Moja droga do Pana Boga i wiary była długa i kręta, tak naprawdę rozpoczęła się w gimnazjum, gdzie poznałam ludzi, którzy „zarażali” swoja wiara, radością z należenia  do Niego.

Siostry Służebniczki spotkałam po raz pierwszy w drugiej klasie liceum. Wtedy też pierwszy raz pojawiło się pragnienie życia tak jak one.

Od tego czasu byłam na wszystkich skupieniach, czuwaniach i rekolekcjach – rozeznawałam, czy i Pan Bóg chce tego co ja odkrywam, że jest moim wielkim pragnieniem.

Tak zaczął się czas przyglądania się mojemu powołaniu, powolnemu odkrywaniu Bożego prowadzenia mnie przez życie.

Do Zgromadzenia przyszłam w 2011r, w 2014 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne. Przez rok posługiwałam w przedszkolu w Pawłowicach, a teraz wola Boża posyła mnie do pracy z młodymi ludźmi.

Widzę jak wiele cudów Bóg zdziałał w moim życiu odkąd zaprosił mnie do życia w tej wspólnocie. Powołanie jest dla mnie drogą niespodzianek – z każdym dniem coraz bardziej odkrywam, że jeśli się z całą prostotą zaufa Bogu, to On staje się naszym szczęściem. Chcę przez drogę życia zakonnego trwale i bezpiecznie łączyć się z Wolą Dobrego Boga.

Nigdy nie żałowałam decyzji oddania swojego życia Bogu, bo wierzę, że choć ja w wielu rzeczach jestem słaba i niedomagam, to Bóg jest Mocny – Bóg jest „Bogiem działającym cuda!” (Ps77,15)

Życie ślubami, choć nie zawsze łatwe, jest dla mnie źródłem wielkiego szczęścia, bo wiem, że tu chce mnie mieć Bóg.

Zainteresowania:

muzyka (śpiewałam wiele lat GOSPEL ;))

=śpiew, gra na byle czym 😉

cardmaking, scrapbooking – czyli robienie coś z niczego

Słówko do młodych:

Wierzę, że wokół mnie jest mnóstwo wspaniałych młodych ludzi z wielkimi możliwościami, z wielkimi talentami, z wielkim sercem. Problem chyba jednak w tym, że często w to nie wierzycie, albo ta wiara została wam przez kogoś odebrana. Moim wielkim pragnieniem jest, by pomóc wam odkryć prawdę o sobie czyli to jak widzi was Pan Bóg! Bo to jest jedyne

Siostra Martina

SM. Martina
kom.: 604 369 395
img_2336

Imię: Siostra Maria Martina

Skąd pochodzę: Pochodzę z Zebrzydowic – miejscowości graniczącej z Czechami, a leżącej na Śląsku Cieszyńskim w diecezji bielsko-żywieckiej.

Powołanie: 

W dzieciństwie nie miałam styczności z siostrami i aż do klasy maturalnej nie myślałam o życiu zakonnym. Mogę chyba śmiało się przyznać, że temat powołania zakonnego dla mnie nie istniał. Przed maturą „przez przypadek” 😉 uczestniczyłam w rekolekcjach dla maturzystek prowadzonych przez Służebniczki, no i stało się! Po raz pierwszy w życiu spotkałam „oko w oko” siostry, a na dodatek urzekła mnie ich radość i „normalność”. Dziś wiem, skąd mi się wzięła owa „normalność” – Założyciel Służebniczek bł. Edmund Bojanowski w Testamencie zostawionym siostrom zalecił: „miłość i prostotę”. To było to! Pragnęłam żyć w bliskości Boga dzieląc się tym, co On mi daje z drugim człowiekiem, a radość i prostota są w tym takim tajemniczym „skutkiem ubocznym”. Decyzja nie była łatwa, bo zaskoczyła dosłownie wszystkich – mnie też! Nie byłam pewna, tego co działo się w sercu, bo dotychczasowe „moje” plany były zupełnie inne. To był troszkę taki „skok w ciemno” – zaufałam i mimo wielkiego sprzeciwu rodziców, po maturze wstąpiłam do Zgromadzenia.

W miarę upływającego czasu utwierdzałam się w tym, że serce podpowiada najpiękniejszą historię ukrytą w Bożym wezwaniu. Z czasem rodzice też dostrzegli ze zdziwieniem, że jestem szczęśliwa, ale to „jak i dlaczego” do dziś dla nas wszystkich jest wielką tajemnicą – darem i tajemnicą! W 2008 roku złożyłam śluby wieczne.
Jako, że życie zakonne jest niezwykle dynamiczne i „Duch wieje kędy chce”, tak i ja pracowałam już w: Panewnikach, Gierałtowicach, Pawłowicach, Mysłowicach – Brzezince i w Woli pełniąc przeróżne posługi, a przede wszystkim katechizując dzieciaki i młodzież. Teraz wracam do posługi, którą pełniłam już kiedyś na początku tej fascynującej historii.

Zainteresowania: Uwielbiam piękno przyrody, a nade wszystko góry. Tak można dotykać Boga – wielbiąc Go w tym, co stworzył i nam dał! A skoro te góry, to i wędrówki, pielgrzymki i zasadniczo wszystko co łączy się z ruchem, sportem i aktywnym trybem życia – wycieczką rowerową też nie pogardzę! 😉

Słówko do młodych:  Przez szereg lat uczyłam młodzież i po prostu byłam z nimi. Cieszę się ich entuzjazmem i nie raz szalonymi pomysłami. Patrząc na współczesnego młodego człowieka mam wrażenie, że macie o wiele trudniej – przede wszystkim, gdy chodzi o zawiązanie bliższej relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem. Trudniej zostawić szereg zainteresowań, hałas świata, gier i wszystkich komunikatorów, wyciszyć się i pozwolić, by On mógł do Was mówić. Trudniej pogadać z drugim człowiekiem „oko w oko”, skoro zawsze ktoś tam znajdzie się na fb! 😉 Chciałabym móc Wam to jakoś ułatwić – podpowiedzieć, stworzyć warunki… Człowiek bez żywych relacji umiera, zamyka się w sobie. A każdy z nas ma być szczęśliwym = świętym człowiekiem, czy to jest modne, czy nie! 😉 Tego Wam i sobie życzę!